Specyfika komedii Dominika Matwiejczyka “Krótka histeria czasu” polega na tym, że jej wady nie przeszkadzają w jej oglądaniu, a niektóre nawet zmieniają się w zalety. 

Tomek (Mateusz Damięcki), kończący fizykę na wrocławskim uniwerku, zakochuje się w studentce I roku Julii (Kamilla Baar), która, niestety, jest dziewczyną jego kumpla Jarka (Krzysztof Zych). Gdy Jarek proponuje mu kolację we czworo, Tomek jako swą partnerkę zabiera na nią Martę (Lucyna Piwowarska-Dmytrów), nudziarę z V roku. W końcu chodzi mu przecież wyłącznie o Julię! Po kolacji Tomek w sposób dlań niezrozumiały cofa się w czasie o rok i ląduje ponownie na imprezie, na której poprzednim razem nie zauważył Julii.

To fabuła powstała gdzieś w pół drogi między kinem offowym i tym w pełni profesjonalnym. Wrocławianin Matwiejczyk (rocznik 1979) to zresztą gwiazda polskiego offu – w tej kategorii zgarnął już chyba z tonę nagród.

W “Krótkiej histerii czasu” prowadzi podstępną grę: nie mając porządnych pieniędzy w budżecie, stylizuje swój film na klasyczne kawałki, które też cierpiały na brak kasy. Myślę tu o amerykańskich fabułkach science fiction spod znaku Wooda, Ulmera czy Cormana. To z nich wzięta jest żywcem postać zakręconego prof. Wolańskiego (Marek Probosz), wynalazcy magnesu przenoszącego w czasie.

Matwiejczyk ma rzadką u naszych młodych filmowców cechę – poczucie humoru. Jego zmysł komiczny najlepiej sprawdza się w sytuacjach typu on i ona siedzą razem w samochodzie i nie bardzo wiedzą, jak do siebie zagadać, choć każde ma na drugie ochotę. Pod ręką innego offowca takie scenki byłyby pewnie infantylne, u niego są raptem zabawnie bezpretensjonalne.

“Krótka histeria czasu” ma oczywiście wiele słabości. Rwany montaż sprawia wrażenie, jakby dokonano go nożyczkami do manikiuru. Dźwięk jest fatalny – muzyka aż charczy, a części dialogów nie słychać. Damięcki ma dużo wdzięku, ale jeszcze nie w pełni nad nim panuje. Chwilami jest nazbyt “miniasty”, czego reżyser nie utemperował. Komentarzy wygłaszanych przez Tomka zza kadru jest zbyt wiele, co osłabia ich siłę. Baar gra młodszą od Damięckiego, choć wygląda od niego zdecydowanie poważniej itd., itp.

I tak jednak chałupnicza robota Matwiejczyka wydaje mi się w realiach naszej kinematografii czymś odświeżającym. Matwiejczyk powinien teraz trafić pod skrzydła któregoś z zawodowych producentów (Kwieciński, Jabłoński, Morgenstern czy Machulski). Jeśli swoje wyczucie filmu połączy z ich doświadczeniem, to czeka nas niezłe kino.

Jacek Szczerba

“Krótka histeria czasu”, reż. Dominik Matwiejczyk, Polska 2006

 źródło: gazeta.pl

Komentarze

 

© 2006 Dzentelman – teledyski · Subscribe:PostsComments · Designed by Theme Junkie · Powered by WordPress