Alizee urodziła się w 1985 roku na wybrzeżu Korsyki w miejscowości Ajaccio. Od czwartego roku życia bierze lekcje tańca. Dzięki nauce gry aktorskiej i śpiewu, stopniowo poznawała świat show biznesu, który zaczął ją pociągać.
Początkiem kariery Alizée było spotkanie z Mylene Farmer i Laurentem Boutonnatem – duetem królującym na francuskich listach przebojów od połowy lat 80. Poszukiwali oni młodej osoby, która zaśpiewałaby z nimi piosenkę “Moi… Lolita”. Alizée była tym, kogo szukali. Singel okazał się wielkim sukcesem, sprzedając się we Francji w ilości przekraczającej milion dwieście tysięcy egzemplarzy. Wkrótce potem oboje rozpoczęli pracę nad tym debiutanckim albumem młodej wokalistki. Laurent Boutonnat skomponował muzykę, Mylene Farmer napisała teksty, bazując na prawdziwych pragnieniach, gustach i życiowych doświadczeniach Alizee. Piosenki opowiadają o życiu nastolatki, rozterkach, miłościach i… zachłanności.
Płyta “Gourmandises”, wydana w czerwcu 2001 roku, okazała się ogromnym sukcesem. Po trzech miesiącach sprzedaży we Francji, zyskała status platynowej. W tym samym czasie ukazał się drugi singel, “L’Alizée”. Kolejny przebój, który trafił na pierwsze miejsce francuskiej listy przebojów z nakładem przekraczającym pół miliona egzemplarzy.
Alizée zdobyła nagrody jako najbardziej obiecująca debiutantka we francuskich konkursach muzycznych M6 i NRJ. Udało jej się także zaistnieć poza granicami Francji. Płyta ukazała się w kilkunastu krajach Europy, w Kanadzie, Rosji i Japonii.
W kwietniu 2003 roku, ukazał się drugi, w dorobku wokalistki album – “Mes Courants Electriques”. Muzycznie płyta nie odbiega od tego, co pojawiło się na debiucie, tym bardziej, że jego autorami i producentami ponownie byli Mylene Farmer i Laurent Boutonnat. Krążek zawierający 11 utworów promował singel z piosenką “J’en ai marre!”.
Natomiast jesienią 2004 roku artystka zaprezentowała album – “En Concert”, który zawiera 16 przebojów w wersji koncertowej. Równolegle z płytą ukazało się DVD z zapisem koncertu (plus dwa teledyski “L’Alizée” i “J’en ai marre…”).




Komentarze