Niewiele ponad miesiąc został do koncertu Davida Gilmoura w Gdańsku. Znamy coraz więcej szczegółów koncertu, który – zdaniem organizatorów – może zobaczyć nawet 100 tys. widzów.
Spektakl nie tylko muzyczny
Gilmour z zespołem zagra na terenie gdańskiej stoczni 26 sierpnia, ale jego 100-osobowa ekipa rozpocznie bezpośrednie przygotowania do tego wydarzenia już 5 dni wcześniej. Ekipie technicznej będzie towarzyszyć 50-osobowa ekipa filmowa pod kierownictwem Davida Malleta, niezwykle doświadczonego reżysera koncertów rockowych. Filmowcy mają sprawić, że koncert muzyka przedstawianego jako “gitara i głos Pink Floyd” będzie nie tylko muzycznym, ale i plastycznym wydarzeniem.
Co ciekawe, koncert Gilmoura nie będzie poprzedzony występem żadnego innego artysty, którego rolą miałoby być wprowadzenie widowni w odpowiedni nastrój. Gwiazda wieczoru zagra przez pełne trzy godziny, z jedną – 10 lub 15 minutową – przerwą.
Davidowi Gilmourowi na scenie towarzyszyć będzie sześciu muzyków (Richard Wright – klawiszowiec Pink Floyd, Phil Manzanera – gitarzysta Roxy Music i współproducent ‘On An Island’, Guy Pratt – basista Pink Floyd i Roxy Music, Jon Carin – wieloletni klawiszowiec Pink Floyd, Steve Di Stanislao – perkusista, występował u boku Crosby’ego i Nasha oraz Dick Parry – saksofonista od lat współpracujący z Pink Floyd) i na każdego z nich przypadnie jeden ogromny telebim, który zawiśnie nad sceną. Wszystkie ekrany ważyć będą 16 ton, tyle samo ile całe nagłośnienie koncertu.
Nauka nie poszła w las
Wydaje się, że organizator – Fundacja Gdańska – dokładnie przeanalizował błędy popełnione rok temu przy okazji koncertu Jeana-Michela Jarre’a i tym razem uda mu się ich uniknąć. Wśród głównych bolączek tamtej imprezy trzeba wymienić m.in. całkowity niemal brak nagłośnienia w dwóch największych i najbardziej oddalonych od sceny sektorach. – W czasie tegorocznego koncertu albo w ogóle nie każemy widzom stać tak daleko od sceny, albo – jeśli będzie taka konieczność – zagwarantujemy dodatkowe nagłośnienie dla tych sektorów – zapewnia Ryszard Bongowski, wiceprezes Fundacji Gdańskiej.
W ubiegłym roku nieskuteczne okazały się zakazy wnoszenia na teren stoczni kamer i aparatów cyfrowych oraz napojów alkoholowych. Ochroniarze, którzy mieli sprawdzać bilety i rewidować wchodzących na teren koncertu zupełnie sobie z tym nie poradzili. W tym roku nie będą już musieli przejmować się biletami. – Pomiędzy dworcem PKP a terenem stoczni ustawimy kilkanaście punktów, w których bilety będą wymienione na opaski na przegub, tak jak to odbywa się na festiwalu Open’er – tłumaczy Ryszard Bongowski. – To odciąży ochroniarzy i pozwoli im skupić się na egzekwowaniu porządku.
Jeszcze inny problem – oślepianie sporej części widzów przez reflektory telewizji, która prowadziła relację na żywo z koncertu Jarre’a rozwiąże się przez to, że tym razem takiej relacji nie będzie. Co prawda koncert będzie rejestrowany przez 50-osobową ekipę filmową związaną z Gilmourem, ale można założyć, że brytyjscy filmowcy bardziej uszanują widzów koncertu niż spece z Woronicza.
O bezpieczeństwo widzów i porządek w czasie koncertu będzie dbało 1030 ochroniarzy.
źródło: trójmiasto.pl


Komentarze